WOBLERO-MANIACY

Wielu naszych kolegów postanowiło samemu robić przynęty.Powody sa różne,a to nie ma takich na rynku albo nie są łowne i wtedy powstają przynęty niepowtarzalne - prawdziwe kilery na ryby.Powiedzmy parę słów o tych kolegach i ich " perełkach " z kawałka drzewa. Oto Oni.................

  Krzysztof Gołda    -    Przygodę z woblerami zaczął razem z Krzyśkiem Najnigrem w latach 1997-98. Pierwsze woblery były wzorowane na "jugolach" uważanych wtedy za najlepsze , ale szybko przybrały różne kształty i kolory. Charakterystyczne w pewnym okresie były dla niego kolorowe modele z dużą ilością brokatu (na tęczaki).Krzyśiek robi je tradycyjnie czyli drut dental,drzewo lipowe i ster poliwęglan.



Wiele spędzonego czasu nad wodą , testowanie i eksperymenty spowodowały że woblery przybrały postać "pestek","patyczaków" albo "łamańców".Dużym sprawdzianem były dla tych przynęt zawody ogólnopolskie na których z napozór bezrybnej  wody łowiły niejedną rybę.Każdy z tych woblerów jest orginalny i niepowtarzalny , potrafi sprawić nad wodą miłą  niespodziankę.

Krzysztof Najnigier  -  Jak już było wspomniane wcześniej pierwsze doświadczenia z woblerami zdobywali wspólnie z Krzyśkiem G. Każdy miał jednak swoje pomysły , zaowocowało to bardzo łownymi wobkami, które w  chwili obecnej przybrały klasyczny kształt.



Krzysiek skoncentrował się głównie na jednym modelu (zdj.) i eksperymentował z kolorami i wielkością tych przynęt .W pudełkach wielu wędkarzy znajdziemy woblery Krzyśka bo starał się sprostać zapotrzebowaniu na nie.Kombinacje z wielkościa i kolorem sprawiły że z powodzeniem można łowić na nie pstrągi,szczupaki,klenie, jazie czy też bolenie.
 
Andrzej Jarczok  -   Swoje woblery robi bardzo starannie, .dopracowane w szczegółach i praca nienaganna .Przynęty w różnych wielkościach - tu na zdjęciu widać większe rozmiary , dobre przedewszystkim do selekcji drobnych ryb.


 


Mniejsze będą napewno zabójcze dla jazi i kleni. Wiele razy Andrzej udowodnił kolegom że potrafi przechytrzyć niejednego wyrośniętego klenia. Wykonanie tradycyjne - dental, drewno (czasami balsa ) , poliwęglan .

Krzysztof Rybak  -  Wiele swoich woblerków Krzysiek wykonuje z balsy, pozostałe to drzewo lipowe . Robiąc różne rozmiary i pracę ma gwarancje że złowi każdą rybę .Na zdjęciu są małe pestki (1cm-2,5cm) dobre na jazie i klenie.



Doświadczenie Krzyśka zebrane znad Wisły i Odry wpłyneły na łowność tych przynęt. Jazie z "podkrakowskiej Wisły" wiedzą to napewno.

Janusz Trzepizur   -   Spod jego ręki wychodzą chyba najbardziej powtarzalne woblery.Uzyskuje prawie identyczną pracę przynęt dzięki uproszczonym schematom , które stosuje przy wykonaniu.Janusz zaczynał od woblerów pstrągowych ,  teraz mają klasyczny kształt i różne kolory (jaskrawe lub stonowane ) z często naniesioną imitacją łuski.



Krajowe łowiska wymusiły nowe modele , np. żuczki lub duże woblery boleniowe .Szczególnie boleniowce zasługują na uwagę , które są ciężkie i mają drobną , migotliwą , powtarzalną pracę.



Sprawdzone na dużych rzekach przez różnych wędkarzy ,  którzy nabywają je czasami na "allegro".

  Adam Nogaj   -  Pierwsze woblerki to rok 1999 , satysfakcja z łowienia pstrągów  na  własne  przynęty  spowodowała że przyszła kolej także na inne ryby . Można tu odnależć podobieństwa do różnych łownych wobków , preferowane kolory to raczej naturalne.



W większości nie przekraczają 5 cm , czasami oklejane różnymi materiałami (obecnie coraz częściej).
Najmniejsze to często imitacja owadów , są  to modele neutralne  lub tonące których  ciężar mimo rozmiaru pozwala na przyzwoite rzuty (dobrym kijem).