Nazywam się Tomasz Rał mam 54 lata, jestem szczęśliwym mężem i ojcem 2 córek. W Częstochowie wraz żoną prowadzę firmę reklamową.

 Wędkuję od ok. 16 lat i tylko na spinning. Jestem członkiem Klubu Spinningowego WKS SPINER Częstochowa. Moje dotychczasowe dokonania to starty w zawodach różnej rangi ( Mistrzostwo Okręgu Cz-wa 2006 , Grand Prix Okręgu w 2006, udział w zawodach Grand Prix Polski w Spinningu kilka zawodów w latach 2005-2007). Sukcesy stricte wędkarskie to szczupak 105 cm oraz sandacz 85 cm, więc nie bardzo powalające na kolana.

 W dniu 12.10.2014 wybrałem się wraz z kol. Dawidem Zawrinem na zawody spinningowe organizowane przez Okręg Katowice PZW .Areną była woda zbiornika rybnickiego.Po wypłynięciu od przystani skierowaliśmy się w południową część zbiornika. Na łodzi mieliśmy 2 echosondy , jedna z sonarem bocznym, druga z Down Scanem (chcieliśmy porównywać wskazania ).

 Byliśmy mniej więcej w ¾ długości zbiornika od przystani( Przystań Pod Żaglami), gdy na ekranach zobaczyliśmy skupisko ryb ,a na wodzie oznaki intensywnego żerowania leszczy lub może karpi(były to bez wątpienia większe ryby spokojnego żeru ) Postanowiliśmy to miejsce obłowić. Dawid kilka razy uderzył kwokiem o wodę (był dozwolony na zawodach) i na echosondach po chwili pokazały się ogromne cienie ryb wychodzące do powierzchni. Moment później pierwsze ataki sumów obok naszej łódki kazały nam sięgnąć po przynęty rozmiarowo większe niż na sandacza , szczupaka lub okonia. W 3 rzucie poczułem przytrzymanie, jak gdyby przynęta utknęła w zaczepie. Zacięcie i rozpoczął się spektakl, którego nie zapomnę do końca życia.

Ryba wyciągała z kołowrotka linkę w tempie expresu. Dawid podniósł kotwicę przewidując ,że tego „stwora” nie uda się zatrzymać tylko zestawem – potrzebna będzie dodatkowa amortyzacja w postaci swobodnie pływającej łódki. Przeciąganie liny trwało prawie 2,5 godz. , gdyż zestaw nijak nie pasował do siły ryby.Wędka pracowała nienagannie wygięta do granic możliwości , kołowrotek oddawał linkę przy każdorazowym odjeździe ryby, a było ich 20-30 nawet nie pamiętam.

Kilka łódek , uczestników zawodów przepływało obok nas zatrzymując się ,ale po 15-20 min. rezygnowali z kibicowania , bo trwały zawody.

Po raz pierwszy udało się doholować rybę do burty łodzi po mniej więcej 2 godz. i to co zobaczyliśmy dosłownie nas przeraziło. Oczom naszym ukazał się monstrualnych rozmiarów sum. Domyślaliśmy się, że ryba może być duża, ale że jest wielkości „małej łodzi podwodnej”- to był szok.

Kolejne 0,5 godz. to walka i z rybą i ze zmęczeniem,które mnie coraz bardziej dopadało. Były kolejne odjazdy, próby podniesienia ryby do powierzchni.  Wreszcie sum ułożył się wzdłuż łodzi i Dawid złapał go poprzez kevlarową rękawiczkę za dolną szczęką , a ja natychmiast rzuciłem wędkę i również złapałem go w ten sam sposób.

 Obok nas łowiła załoga w, której był organizator zawodów i kazał nam zaholować suma do sędziów. Po przypłynięciu i włożeniu ryby na plandekę została podjęta próba jej zważenia. Były to dość nieudolne działania, bo waga miała podest o podstawie 60x60 cm. Przynoszone kolejne deski i w końcu odczyt w okolicach 96 kg i 244 cm długości.Jedynie długość nie budziła wątpliwości natomiast waga tak, bo ogrom ryby nie pozwalał jej ustabilizować na wadze.

Następnie włożyliśmy rybę do wody, ja rozebrałem się jakby do kąpieli i przez blisko 4 godz. próbowałem suma natleniać(stojąc w wodzie po pas) , aby mógł odpłynąć. Cały ten wysiłek jednak nie przyniósł oczekiwanego efektu, bo ryba niestety nie przeżyła. Mimo,że okupiłem to prawie zapaleniem płuc nie udało się jej natlenić. Zważona na następny dzień, czyli 24 godz. po złowieniu miała 102 kg.

To,że tak się stało jest dla mnie największą traumą bo raczej większość ryb wypuszczam(szczupaki i pstrągi potokowe bezwzględnie) jedynie od czasu do czasu sandacz zagości na rodzinnym stole(2-3 w roku).

Łowiłem wędką Reno Killer Guide Selekt 2,45 m 14-42 g,z kołowrotkiem Fishmaker FD 1135i i plecionką 0,2 mm!!!!!!!!!Przynętą był wobler Salmo HORNET 9F w kolorze yellow.

Tylko dzięki doświadczeniu Dawida Zawrina w połowach sumów wyholowałem rybę życia ,dzięki jego wskazówkom jak wyregulować hamulec sum nie zdemolował zestawu , no i oczywiście mistrzowski chwyt za szczękę. Dzięki Dawid, nasza przygoda śni mi się po nocach.

 

Pozdrawiam

Tomasz Rał

Więcej zdjęć w Galerii